Druga Rospuda w Wielkopolsce?
Marta Kaźmierska, Jacek Łuczak
Blisko 5 tys. osób protestowało wczoraj przeciw budowie odkrywki Tomisławice, nowej inwestycji Kopalni Węgla Brunatnego “Konin”. - Chcemy mieć prąd, ale nie za wszelką cenę! - skandowali manifestanci, którzy przeszli ulicami Kruszwicy
- Rospuda to mały incydent w porównaniu z katastrofą grożącą na Kujawach - mówili protestujący ekolodzy. Nie są w swych sądach osamotnieni: rozbudową konińskiej kopalni węgla brunatnego zajęli się już parlamentarzyści. W biurze analiz sejmowych ustalili, że inwestycja jest niezgodna z dyrektywą wodną Unii Europejskiej.
O sprawie odkrywki Tomisławice “Gazeta” pisała kilka tygodni temu: KWB Konin chce uruchomić nową odkrywkę pod wsią Tomisławice w Wielkopolsce, przy granicy z województwem kujawsko-pomorskim. Prace będą prowadzone w odległości zaledwie kilku kilometrów od jeziora Gopło i Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia, objętego unijnym programem ochrony Natura 2000. Teren stanowi ostoję dla wielu gatunków ptaków, m.in. czapli, żurawia, gęsi zbożowej. Niedaleko Gopła rodziły się początki polskiej państwowości, w Kruszwicy stoi słynna Mysia Wieża.
Starania kopalni o uzyskanie zgody na rozpoczęcie prac trwały kilka lat. Minister środowiska podpisał koncesję w lutym. Władze kopalni zapewniają, że inwestycja będzie bezpieczna.
Mieszkańcy tych terenów są jednak przekonani, że przedsięwzięcie spowoduje katastrofę ekologiczną na niewyobrażalną dotąd skalę. Boją się, że wielki dół powstały przy wydobyciu węgla brunatnego, nie tylko uprzykrzy im życie, ale wręcz przyczyni się do obniżenia poziomu wód gruntowych i w efekcie zniszczy jezioro Gopło.
Wczoraj miejscowi samorządowcy urządzili w Kruszwicy manifestację, w której wzięło udział ponad 5 tys. osób. Przyjechali m.in. przedstawiciele organizacji ekologicznych z całej Polski. - Będziemy walczyć o jezioro tak długo, aż zwyciężymy! - zapewniał Józef Drzazgowski ze Stowarzyszenia Ochrony Środowiska Naturalnego “Przyjezierze”. Magdalena Zowsik z organizacji Greenpeace: - Wszędzie na świecie stosuje się alternatywne dla kopalin źródła energii. Węgiel brunatny jest szkodliwy dla środowiska, jego spalanie w Polsce jest jednym z głównych źródeł emisji dwutlenku węgla do atmosfery.
Szkody górnicze, ale powstałe w wyniku eksploatacji złóż miedzi, przeżyli już wcześniej mieszkańcy okolic Lubina. Wczoraj wsparli swoją obecnością mieszkańców Kruszwicy. - Współczuję, bo wiem, co będzie, kiedy powstanie odkrywka - przekonywał Piotr Cybulski, poseł PO z Dolnego Śląska. - Górnicy węgla brunatnego! My was szanujemy, my chcemy mieć prąd, ale nie za wszelką cenę! - apelował do pracowników konińskiej kopalni.
Podczas manifestacji w Kruszwicy odczytano list nadesłany przez górnika z Konina Henryka Szczepankiewicza. Przyłączył się do protestu, gdyż - jak pisze - doskonale wie, jakie szkody w środowisku powoduje kopalnia “Konin”.
Protestujący zgadzają się z tym, że trzeba dokładnie zbadać, czy nowa odkrywka KWB rzeczywiście zaszkodzi Gopłu i innym jeziorom. Jednak, jak twierdzą, nie jest to takie łatwe, bo dotychczasowe ekspertyzy były sprzeczne. Te, zamawiane przez kopalnię wykazują, że nie będzie szkody, a te zamawiane przez samorządy - że kopalnia ma decydujący wpływ na obniżanie się poziomu wód w jeziorach.
- Nie rozumiem dlaczego Kruszwica się tak zaangażowała, przecież leży na terenie, na który przyszła odkrywka nie będzie miała najmniejszego wpływu - dziwił się Arkadiusz Michalski, Główny Inżynier Ochrony Środowiska KWB “Konin”.
Piotr Cybulski jest w gronie parlamentarzystów, którzy włączyli się w sprawę obrony Gopła. Złożyli interpelację, pod którą podpisało się 14 posłów różnych partii z Wielkopolski i Kujawsko-Pomorskiego. - To apel do ministra środowiska z prośbą o powołanie komisji niezależnych ekspertów, która jednoznacznie rozstrzygnie, czy działalność kopalni ma wpływ na opadanie wód w jeziorach, czy nie - przypomniał kujawski poseł PO Krzysztof Brejza. List do premiera Donalda Tuska z prośbą o wstrzymanie budowy odkrywki chce teraz wysłać Burmistrz Kruszwicy Tadeusz Gawrysiak. - Wszystkie dotychczasowe rządy przespały dyskusje nad energetyką jądrową i dlatego teraz decydują się na kontynuowanie gospodarki rabunkowej. Idą na łatwiznę nie proponując nic w zamian - mówił. Pod jego petycją podpisało się już kilkanaście tysięcy osób.
Z kolei władze kopalni nie obawiają się o losy swojej nowej odkrywki. - To dla burmistrza wspaniała akcja przedwyborcza, olbrzymi wydźwięk. Ale odkrywkę chcemy uruchomić jeszcze w tym roku, wszystko jest zgodnie z przepisami. Minister środowiska podtrzymał w mocy przyznanie koncesji - ujawnił Michalski.
Posłowie zapowiadają, że nie złożą broni. Jeśli natomiast odkrywka zacznie działać, to węgiel brunatny będzie z niej wydobywany przez 24 lata. Przez prawie cały czas eksploatacji woda z odkrywki będzie pompowana bezpośrednio do jeziora Gopło. - Dzięki temu woda zyska drugą lub pierwszą klasę czystości - zapewniają w KWB.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
Tags: Gopło, Rospuda, Tomisławice
Mike:
24 kwietnia 2008 @ 17:49
No! Miejmy nadzieję, że świadomość ekologiczna w społeczeństwie wreszcie się obudzi!
Y77:
16 września 2009 @ 11:58
Doceniając starania naszych władz lokalnych, nalezy stwierdzić, ze mają one zasięg mikro i nie są żadą przeciwwagą dla lobby górniczego, które siedzi na kolanach rządzących.
“Blisko 5 tys. osób protestowało wczoraj przeciw budowie odkrywki Tomisławice” U nas było to ok. 100 osób. a zakres dewastacji regionu nieporównywalny. Informacje na poziomie ogólnopolskim ukazały się chyba raptem dwie, z czego jedna z tvn24, aczkolwiek przemawiająca do wyobraźni, ukzała nasze tereny jako zapadłą dziurę.
Jeżeli szybko nie wpadnie się na spsób eskalowania tego problemu do rangi krajowej (tak, jak np. Rospuda), to głos naszego regionu będzie łabędzim śpiewem.
Banda lobbistów o niskiej moralności, manipulując faktami, doprowadzi do totalnej dewastacji naszego regionu.
Pamiętajmy o tym, że w okolicach Lubina, praktycznie nie zostanie żadne miejsce do osiedlania się. Tereny nie objęte do tej pory planowaną odkrywką, mają jeszcze większe złoża, a jedyną przeszkodą w rozwoju kopalni na tym terenie jest miedź i zbiorniki poflotacyjne. Tym, którzy wysiedlą sie obecie w inne okolice, groźba odkrywki zajrzy ponownie w okna za 20-30 lat.
Mieszkańcy Lubina lasy będą oglądać ponadto jedynie podczas wakacji lub wycieczek.
Miasto przestanie też istnieć jako węzeł komunikacyjny. Dojazd do Wrocławia wydłuży się blisko dwukrotnie w związku z koniecznością objechania odkrywki.
I wszystko po to, aby stworzyć maksymalnie 4.5 tys. miejsc pracy. (czy ktoś policzył, ile miejsc pracy zniknie w związku z wysiedleniami?)
Adamac2:
28 stycznia 2010 @ 20:31
“Chcemy mieć prąd, ale nie za wszelką cenę!”
Śmieszne stwierdzenie. Czyli jednak ludzie Ci świadomie się zgadzają z odłączeniem ich gospodarstw domowych od sieci elektrycznej w przypadku upadku KWB “Konin”.
W Żarnowcu też protestowali a teraz z utęsknieniem spoglądają na “miasto duchów” i mają nadzieje na zlokalizowanie nowej elektrowni jądrowej w ich własnym mieście.