Łużyce(Niemcy)-przykład działań branży węgla brunatnego…
Wioska Horno (w języku łużyckim Rogów) była częścią obszaru tradycyjnie zamieszkałego przez Łużyczan. Ich słowiańscy przodkowie osiedlili się na terenie Łużyc, w pobliżu obecnej polsko-czeskiej granicy, na długo przed germanizacją.![]()
W latach 1945-1989, 73 łużyckie wioski zostały zniszczone a ich mieszkańcy przesiedleni do blokowisk razem z migrantami z różnych zakątków NRD, którzy napływali do Łużyc przyciągnięci wizją pracy przy wydobyciu węgla brunatnego. Z powodu tego brutalnego przerwania tradycyjnego życia wiejskiego i narzuconej asymilacji, kultura łużycka zaczęła dogorywać.
1989 r.-polityczne przemiany w NRD doprowadziły do obietnicy, że w przyszłości już żadna łużycka wioska nie zostanie poświęcona dla wydobycia węgla brunatnego. Oprócz importowanej energii i radzieckich reaktorów jądrowych,NRD była całkowicie zależna od wydobycia węgla brunatnego dla wytwarzania elektryczności i ciepła. Zupełnie inne warunki istniały na zachodnioniemieckim rynku energetycznym.
Łużyczanie,ponowili wysiłki, aby zyskać pewność, że już żadna łużycka wioska nie zostanie zniszczona. Początkowo wydawało się, że ich oczekiwania zostaną zaspokojone. Ochrona łużyckich osad przed dalszym niszczeniem przez wydobycie węgla została zastrzeżona w nowej krajowej konstytucji Brandenburgii (Art. 25). Nie mogli jednak przewidzieć tego, że nastąpi prywatyzacja nie tylko przemysłu wydobywczego oraz energetycznego w Łużycach, ale całej polityki energetycznej. Zniszczenie Horna i przesiedlenie jego mieszkańców zostało umieszczone w kontrakcie dotyczącym przejęcia własności przez firmę wydobywczą LAUBAG w 1994 r. Po tym wydarzeniu LAUBAG i jego zachodnioniemieccy udziałowcy byli w stanie dyktować warunki rządowi!! Należący do niego minister rolnictwa przyznał wobec reprezentantów mieszkańców Horno w 1997 r.: “Jestem szantażowany!!!”
Takie podejście do konstytucyjnej ochrony osad łużyckich było typowe dla upadłego moralnie rządu krajowego, którego zakłamana taktyka odzwierciedlała zawoalowane interesy przemysłu (i związku) wydobywczego.
Propagowano kłamstwo, że zniszczenie Horno było konieczne dla ocalenia stanowisk pracy w przemyśle wydobywczym. Prawda jednak była taka, że ponad 90% miejsc pracy w tym przemyśle w Łużycach zostało zlikwidowanych w niekończącym się procesie usprawnienia technologii, !!.
Stanowisko lobby energetycznego zostało jasno wyrażone:Jeśli jesteś przeciwko niszczeniu wiosek, jesteś przeciwko wydobyciu węgla,więc za utratą miejsc pracy w tym regionie. Jednakże ich prawdziwym celem nie były miejsca pracy, a korzyści finansowe. Np. pominięcie Horno oznaczałoby, że w ciągu 6 lat korzyści byłyby mniejsze o 100-300 milionów marek. W rezultacie ani LAUBAG, ani rząd Brandenburgii nie zrobiły nic, aby uniknąć zniszczenia wiekowych wiosek…
Co więcej, władze zachodnioniemieckiego górnictwa, które przybyły do Łużyc we wczesnych latach 90., nie wiedziały praktycznie nic o istnieniu mniejszości łużyckiej, której ziemie były systematycznie dewastowane w ciągu pierwszych 45 lat wydobycia. Z kolei miejscowi kierownicy kopalń byli całkowicie świadomi tego problemu(w 1990 r. kopalnia Janschwalde działała w samym środku łużyckiej wioski Grodzisko,sprawiając mieszkańcom trudne do zniesienia uciążliwości),ale ich jedynym celem była kontynuacja wydobycia, nieważne jakim kosztem.
Natomiast politycy w nowopowstałym parlamencie Brandenburgii udawali, że nie zauważają istniejącego problemu w nadziei, że jakoś się rozwiąże. Rezultat tego był taki, że rząd Brandenburgii przepychał nową konstytucję wraz z jednoznacznym przepisem o ochronie łużyckich wiosek, a w tym samym czasie snuł plany dotyczące węgla brunatnego, które przewidywały zniszczenie całego terenu! Wraz z prywatyzacją LAUBAG w 1994 r. ogłoszone zostało-i dotąd nie zostało zdementowane-że 5 z wcześniejszych 17 kopalni działać będzie długoterminowo. Jest to takie samo kłamstwo jak “bezpieczeństwo miejsc pracy”.
Pracownicy LAUBAG byli zapewniani,nie tylko przez swoich pracodawców,ale także przez rząd federalny że teraz,kiedy LAUBAG i VEAG zostały zakupione przez HEW/VATTENFALL, mają zapewnione miejsca pracy, ponieważ nowy właściciel nie będzie kontynuował mechanizacji!!! Prawda jest taka, że górnicy i pracownicy elektrowni są ciągle oszukiwani przez rząd, pracodawców,oraz oficjałów związkowych.W 2001 r.niewiele ponad 3 000 osób było zatrudnionych przez LAUBAG w Brandenburgii. Do r. 2007 liczba ta prawdopodobnie wynosić będzie około 1 500.
Sprawy wiosek Łużyckich trafiły do sadu federalnego 1994 r. Horno wniosło także sprawę przeciwko planom związanym z kopalnią Janschwalde (dotyczącym wydobycia węgla brunatnego),które zostały przyjęte przez rząd krajowy w poprzednim roku. W czerwcu 1995 r. Sąd Konstytucyjny Brandenburgii uznał te plany za niekonstytucyjne i unieważnione, ponieważ przewidywały one zlikwidowanie miejscowości. To był pierwszy większy sukces Horno w jego walce o ocalenie swojej społeczności.
Sąd Konstytucyjny musiał podjąć decyzję nie tylko ws.samej treści Art. 25, ale też ocenić cały proces legislacyjny. Sąd musiał być przekonany, że w procesie legislacyjnym w tej sprawie zostały przedstawione i wyważone wszystkie argumenty za i przeciw tej ustawie. Ten konstytucyjny wymóg, będący filarem demokracji, dał zwolennikom Horno trochę nadziei, jako że cały proces legislacyjny w tej sprawie był zwykłą farsą: zanim projekt tej ustawy został wniesiony przed parlament, dwie partie polityczne - Społeczna Demokracja SPD i Chrześcijańska Demokracja CDU, tworzące razem większość parlamentarną, publicznie ogłosiły, że będą głosować za nią.W efekcie proces ustawodawczy był jedynie formalnością,liczne czytania przeprowadzone jedynie na pokaz, a rezultat był dawno przewidziany.Taka procedura stanowiła jawne naruszenie konstytucji.Sąd Konstytucyjny nie mógł tego nie zauważyć.
Przy samym końcu procesu legislacyjnego wybuchł duży skandal, w który wplątani byli przywódcy SPD, mający na celu (lekceważąc parlamentarne procedury) powstrzymanie jakichkolwiek działań mogących przeszkodzić przyjęciu tej ustawy: przyjęcie ustawy miało być nadzorowane przez parlamentarny Komitet ds. Środowiska. W szczególności na samym końcu procesu ustawodawczego, przed samym głosowaniem w parlamencie, miał on zebrać wszystkie dane i przedstawić swoją rekomendację przed Landtagiem. Krótko przed tym przywódcy SPD zauważyli, że większość komitetu zamierza głosować przeciwko tej ustawie, domagając się jej odrzucenia. W efekcie, na dzień przed walnym posiedzeniem Komitetu, SPD usunęła tych członków Komitetu, którzy zamierzali głosować przeciwko ustawie i zastąpili ich osobami które będą głosować na “tak”. Podobnych kroków SPD oczekiwała od CDU, ale ci od razu odrzucili taką możliwość. Następnego dnia Komitet zdecydował większością 6 do 4 głosów, że rekomenduje przyjęcie ustawy. Manipulacja ta była szeroko opisywana i krytykowana we wszystkich gazetach i nie uszła uwadze Sądu Konstytucyjnego..
W ciągu roku od przyjęcia ustawy aż do znalezienia się sprawy PDS w Krajowym Sądzie Konstytucyjnym wzmogły się polityczne naciski na Sąd. Niemalże mafijne sojusze skompromitowanych polityków krajowych, pozbawiony skrupułów przemysł górniczy (mający ponad 100-letnie doświadczenie w neutralizowaniu i wykorzystywaniu polityków), oraz związek górniczy, działający ramię w ramię z szefami przemysłu wydobywczego, chwytali każdą okazję, aby insynuować, że nie tylko przemysł górniczy, ale również cały region łużycki, a nawet Brandenburgia, były zależne od zniszczenia Horno !!! I w ten oto sposób buduje się potęgi branży górniczo -energetycznej,której jesteśmy obecnie świadkami w Polsce,jak choćby pierwsza i nie ostatnia głośna sprawa planowanej odkrywki pod Kruszwicą,gdzie brane sa pod uwagę tylko ekspertyzy zaprzyjaźnionych ośrodków,a niezależne badania wyrzuca sie do kosza...
więcej na http://lusatia.salon24.pl/
