Koszty rewitalizacji terenów poodkrywkowych, czyli nie taka tania energia jak sie podaje
W styczniu 1997 roku w Lipsku została zorganizowana przez zrzeszenie “Verlorene Orte” (Utracone miejscowości) wystawa obrazująca świadectwa zniszczenia 12 wsi z terenu kopalni odkrywkowej Cospuden. Prasa przytoczyła słowa jednej z wysiedlonych:
“Mogę zrozumieć mieszkańców Heuersdorfu, którzy dzisiaj walczą o zachowanie swojej gminy”.
Pech położonej o 30 km na południe od Lipska miejscowości Heuersdorf polega na tym, że zalegają pod nią bogate złoża węgla brunatnego szacowane na 40 mln. ton. Aby je wydobyć trzeba by zniszczyć wieś i kolejne setki hektarów powierzchni ziemi. W debatach krzyżują się złożone racje ekonomiczne, socjalne i polityczne. Miejsca pracy w pobliskiej kopalni, elektrowni oraz bilans energetyczny regionu kontra ochrona środowiska. Zieloni posiadają ważny argument w ręku - olbrzymi koszt rekultywacji byłej kopalni Zwenkau/Cospuden, a także postępująca automatyzacja wydobywania i przetwarzania węgla w energię co powoduje mniejsze potrzeby zatrudnienia a co za tym idzie łamanie obietnic przemysłu o możliwościach zatrudnienia w powstających kopalniach![]()
Dziesiątki lat pracy kopalni węgla brunatnego usytuowanej na południe od Lipska odcisnęły swoje ponure piętno na krajobrazie. Martwe ugory, hałdy i wyrobiska złożyły się na obraz spustoszenia pozostały po dekadach rabunkowej gospodarki. Tylko od 1981 do 1989 wydobyto tutaj 30 mln. ton rudy węgla brunatnego i przerzucono 85 mln. ton metrów sześciennych gruntu. Setki hektarów unikalnego lasu Auenwald zostało zniszczone. Dwadzieścia wsi padło ofiarą kopalni Zwenkau/Cospuden. Przed odkrywką musiało się cofnąć miasteczko Cospuden razem około 6000 mieszkańców likwidowanych i zagrożonych domów zostało zmuszonych do przesiedlenia się. Pobliskie elektrownie Böhlen i Espenhein dzień i noc emitowały trujące związki siarki oraz pył węglowy zatruwając środowisko na olbrzymim obszarze.
Kopalnia odkrywkowa dawno już przekroczyła lipskie rogatki, gdy masowe protesty obywateli wiosną 1990 roku zatrzymały jej pracę. Runął berliński mur a z nim plany wydobycia węgla brunatnego. Jeszcze w 1989 roku wydobycie w NRD wynosiło 300 mln. ton; w 1996 było to już tylko 80 mln. Nowe demokratyczne władze szybko podjęły decyzję o przywróceniu do życia zdewastowanego środowiska. Obecnie rewitalizuje się m.in. około 1000 ha terenów projektowanego terenu wokół Cospuden rozciągającego się pomiędzy resztkami lipskiego Auenwaldu a łęgami Elstery w okolicy Zwenkau. Ale koszty tych prac są olbrzymie. Czy w takim wypadku eksploatacja tych złóż była uzasadniona ekonomicznie ??
Rewitalizowanie olbrzymiej powierzchni nieczynnych wyrobisk w bardzo krótkim czasie nie byłoby możliwe bez finansowego wsparcia projektu przez budżet federalny, (który ponosi 50% kosztów) i kraje związkowe. W latach 1991-1997 było to-9 milardów marek(tj.ok4,5 mld.Euro). Na kolejne pięć lat przewidziano w sumie dalsze ponad 3 mld.Eu na stworzenie zalewów wodnych oraz odtworzenie drzewostanu sprzed ery kopalni odkrywkowej !
Przed naukowcami z kilku niemieckich uniwersytetów postawiono zadanie - w jaki sposób najbardziej dla człowieka i przyrody przyjazny wyrównać tak olbrzymi deficyt wód gruntowych i poprawić krajobraz pozostawiony po kopalni. Operacja napełniania zbiorników została rozpisana na długie lata i tak zapełnianie zbiorników wodnych Störmthaler See o pow.693 ha bedzie trwało 11 lat ! Zwenkauer See o pow.970 ha-12lat (przypominam ze między Lubinem a Legnicą wyrobiska mają byc ok.20 razy większe i co gorsza 3-4 razy głebsze !!!)
Skąd wziąć taką ilość wody gdy w okręgu kilkudziesięciu kilometów powstanie gigantyczny lej depresyjny o niewiadomym zasięgu ponieważ nikt tak głęboko nie kopał i na terenie który obecnie już legitymuje sie deficytem wodnym?? Zapełnianie takich wyrobisk zajmie na podstawie niemieckich doświadczeń jakieś 300 lat!!!
Nawet odtworzenie zbiorników wodnych nie równa sie z możliwościami pozyskiwania wody pitnej dla pobliskich aglomeracji czy wykorzystaniu tych terenów dla rekreacji ze względu na wypłukiwanie odkrytych uprzednio pierwiastków i związków mineralnych których nadmierne stężenia powoduje, że woda w pierwszych latach jest wręcz szkodliwa i nie jest zdatna do spożycia, a więc koszty pozyskiwania wody dla aglomeracji wodnych będę zdecydowanie wyższe podczas eksploatacji jak i wiele lat po jej zakończeniu, a o tym mało kto pomyślał. Nie będzie taniej wody, a w obliczu globalnego ocieplenia będzie jej coraz mniej, co powoduje kolejny wzrost kosztow. Ttym razem wody której w wyniku dewastacji środowiska przez odkrywkę bedzie mniej.
Oto przykład: pod Tarnobrzegiem w podobny sposób wydobywało się kiedyś siarkę. Chcąc naprawić i złagodzić negatywne oddziaływanie na życie i zdrowie ludzi oraz zwierząt został zaprojektowany śmiały, nowatorski projekt rekultywacji i w dalszej perspektywie rewitalizacji obszarów pokopalnianych Dno wyrobiska po dawnej odkrywce pokryto szczelną warstwą i postanowiono je zalać. Sztuczne jezioro miało powstać już trzy czy cztery lata temu, ale nie ma go do dziś, bo nawet w Wiśle jest za mało wody, aby wypełnić to wyrobisko! Przerażające jest to, że nie szanujemy wody. Kopalnia tłoczy wydobywaną z odkrywek wodę do rzek, marnotrawstwo! A w polskich miastach są coraz większe problemy z wodą! Polska ma zasoby wodne niewiele większe niż Egipt. Mimo tak zatrważającej sytuacji przemysł hojnie szafuje wodą ze względu na przestarzałe technologie oraz brak gospodarności. A gdzie rząd, obudzi się w momencie kiedy staniemy w obliczu katastrofy braku wody?? W wyniku zmian klimatycznych grozi nam mniejsza ilość opadów i deficyt słodkiej wody, a w efekcie najpierw wyjałowienie gleb i niszcząca plony susza, później braki w dostawach wody pitnej.
Reasumując wydanie 7,5 miliarda Euro 1991-2003 na rekultywację dwóch kopalni w Niemczech ma się nijak do zapewnień polskiego lobby węgla brunatnegoo niskich kosztach produkowania energii elektrycznej z tego surowca ponieważ do ceny 1kWh należy dodać olbrzymie koszty rekultywacji za którą zapłaci oczywiście każdy Polak (cena 1 kWh dla odbiorcy już dziś jest niewiele niższa niż w UE!!). Do tego doliczyć należy koszt sprowadzenia wody do miejscowości Lubina i Legnicy a w obliczu deficytu wody który juz jest faktem w naszym regionie (okręg Legnicko-Lubiński ma chyba najdroższą wodę w kranach w Polsce) będzie to kosztowne przedsięwzięcie. Należy wziąść też pod uwagę to że koszta rosną wraz z inflacją i drożejącymi cenami pracy i materiałami czy w takiej sytuacji nie lepiej spożytkować taką kwotę na inne źródła energii ?? Pamiętajmy też o wpływie spalania węgla na zdrowie ludzi i o kosztach ich leczenia o czym w następnych artykułach.