Energetyczny absurd w Polsce - czyli kolejne podwyżki cen prądu.
Spadek popytu na energię czy zapowiedzi obniżek cen węgla wskazują, że w przyszłym roku nie powinno być podwyżek cen energii elektrycznej - ocenił prezes Urzędu Regulacji Energetyki, Mariusz Swora.
- Jest szereg przyczyn natury obiektywnej jak np. spadek zapotrzebowania na energię elektryczną, zapowiedzi spadku cen węgla, które wskazują, że tych podwyżek nie powinno być. Dodajmy jeszcze do tego sytuację w innych państwach, np. w Czechach, gdzie spodziewany spadek cen energii elektrycznej w następnym roku ma wynieść 10 - 15 procent. Podobną sytuację obserwujemy na Zachodzie Europy - powiedział PAP Swora.
Natomiast w Polsce ceny prądu mogą powędrować w górę nawet o 22 procent. Bowiem i takie wnioski o podwyżki cen prądu złożyli producenci i dystrybutorzy w URE.
Na początku tego roku regulator zatwierdził cenniki energii elektrycznej zakładające wzrost jej cen o ok. 10 proc. Przypomniał także, że przedsiębiorstwa zajmujące się obrotem energią elektryczną wnioskują o podwyżki w przedziale od 16 do 22 proc.
- Jedna z firm zakłada jedynie 7 proc. podwyżki, najwyższe żądania to 22 %. Akceptacja tych podwyżek oznaczałaby dla portfela przeciętnego gospodarstwa domowego dodatkowy wydatek w wysokości ok. 200 zł rocznie - powiedział.
- Pośród argumentacji firm, które domagają się podwyżek jest m.in. wzrost kosztów własnych o 60 proc. !!!!!!!!!!!!
To swoiste kuriozum, zadaję sobie pytanie: która firma działająca na konkurencyjnym rynku może sobie pozwolić na wzrost kosztów własnych z roku na rok o 60 proc.? - twierdzi Swora.
Źródło: Ministerstwo Gospodarki, Onet.pl
Komentarz: Więc o jakim tanim prądzie z elektrowni węglowych mówimy? Obecnie jesteśmy skazani na korzystanie z „usług” kilku firm, mających pozycję dominującą na Polskim rynku i nie mających zamiaru konkurować ze sobą. Skoro Polski rząd ciągle mówi o gospodarce wolnorynkowej, to dlaczego by nie postulować o możliwość podpisywania umów o dostarczenie energii od firm leżących poza granicami naszego kraju dla odbiorców indywidualnych, ponieważ z nimi w ogóle nie liczą się spółki energetyczne.
Dodajmy do tego, że jeszcze poprzedni rząd zamówił analizę kosztów wytwarzania prądu z różnych paliw w 2020r. Z analizy tej wynika, że najtańszy byłby prąd z elektrowni jądrowej - koszt megawatogodziny wynosiłby 120-130zł. Prąd z węgla brunatnego, ze złóż legnickich byłby dwukrotnie droższy. Podobnie jak ceny energii z węgla kamiennego. Jest to jednak i tak o 15 proc. taniej niż prąd z gazu ziemnego. Dziś produkcja megawatogodziny prądu kosztuje 150-160 zł.
Tags: prąd
ilski:
27 września 2009 @ 20:32
Własnie, dlaczego nie mogę zakupić prądu jak każdego towaru np.we Francji ?? Taniej i zdrowiej .
iwka:
28 września 2009 @ 10:14
Zgadzam się z ilski. W końcu skoro kupujemy ropę, gaz to dlaczego nie prąd. Czy firmy zgłaszające 60% wzrot kosztów nie powinny byc sokntrolowane? Które składniki kosztów rozsną tak dynamicznie ? W normalnych firmach to się budżetuje, kontroluje i optymalizuje a nie zgłasza wniosek do URE o wzrost przychodów. Jak zwykle “Polska logika odwrotna”