Degradacja energetyczna Polski - Węgiel blokuje inwestycje w Odnawialne Źródła Energii.
“Cena energii wyprodukowanej w bloku z instalacją wychwytywania CO2 może być wyższa o 50 %. Należy do tego dodać koszty związane z transportem i składowaniem CO2″ - mówi Jacek Piekacz, przewodniczący Polskiej Platformy Czystych Technologii Węglowych, dyrektor Vattenfall ds.współpracy z Unią Europejską.
Rozwiązania zmierzają w kierunku wdrażania technologi CCS (ang.-wychwytywania i składowania CO2). Koszty składowania CO2 i monitoringu złoża zapewne będą bardzo duże.
Tymczasem zastosowanie technologii CCS wymagać będzie znacznie większych ilości wody. Szacunki mówią o wzroście zapotrzebowania na wodę nawet o 90%. A na ile ta metoda przechowywania będzie bezpieczna, nie wiedzą nawet zwolennicy. Tak więc będziemy mieli prąd, nie będziemy mieli wody, co jawnie jest w sprzeczności z dyrektywą o ochronie wód 2000/60/WE Parlamentu Europejskiego.
W takim układzie nawet krytykowane przez energetyków węglowych elektrownie wiatrowe będą inwestycją bardziej opłacalną nie mówiąc już o energii jądrowej, energii z biomasy czy geotermalnej. Wprowadzenie zasad pakietu klimatycznego, może zwiększyć lokalne bezpieczeństwo energetyczne i wykreować nowe miejsca pracy – uważa Zbigniew Michniowski, wiceprezydent Bielska Białej. Wciąż słyszymy tylko o negatywnych następstwach wprowadzenia pakietu klimatycznego, tymczasem dla samorządów może być on szansą i dać impuls do rozwoju. Jego zdaniem pakiet da impuls do rozwoju odnawialnych źródeł energii.
A te mogą być rozwijane na szczeblu gmin. Rozproszona energetyka podniesie lokalne bezpieczeństwo energetyczne. Spowoduje, że zmniejszy się emisja zanieczyszczeń i da miejsca pracy– przekonuje Michniowski.
“Sektor energetyki mocno zakorzeniony jest jeszcze w poprzednim systemie” - twierdzi Jarosław Mroczek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej
- “Odnoszę wrażenie, że w PSE Operator ktoś sobie żarty robi z liczb. Jak informuje PSE Operator, złożono wnioski o wykonanie ekspertyz oceniających wpływ farm wiatrowych na sieć elektroenergetyczną o łącznej mocy ok. 60 tys. MW. Co chwilę słyszę inną liczbę i za każdym razem większą. Za bałagan związany z wnioskowaniem o przyłączenia i niejasną sytuacją ile elektrowni wiatrowych będzie można przyłączyć do sieci odpowiada nie tylko PSE Operator, ale także minister gospodarki, jednak zachowanie Operatora w tej sprawie jest żenujące. Skoro jest tak wielkie zainteresowanie inwestycjami w energetykę wiatrową, to dlaczego PSE Operator nie robi nic, aby sprostać przyłączeniu nie 60 tys. MW mocy wiatrowych, ale 600 MW. W PSE Operator nie ma osób, które byłyby w stanie merytorycznie na ten temat rozmawiać, zasłaniają się tylko złymi przepisami prawa mającymi utrudniać rozbudowę sieci. Nie dzieje się nic, co mogłoby zmienić tę sytuację. W przeciwieństwie do innych krajów Unii Europejskiej w Polsce lobby tradycyjnej energetyki, wrogo nastawione do energetyki wiatrowej, jest wyjątkowo mocne i poprzez epatowanie takimi liczbami i hasłami o niemożności przyłączenia elektrowni wiatrowych do sieci stara się zniechęcić do myślenia o rozwoju energetyki odnawialnej. Sektor korzystający z węgla dosyć mocno siedzi jeszcze w poprzednim systemie. W większości jest on wciąż państwowy i zmonopolizowany, funkcjonujący w oparciu o zasadę “dziel i rządź”. Tam ludzie nigdy nie zajmowali się realnym biznesem, gdzie trzeba z kimś konkurować, jak to jest w innych sektorach. Wśród osób zajmujących się tradycyjną energetyką istnieje świadomość, że źródła energii wiatrowej sprawiają problemy dla stabilności systemu elektroenergetycznego i wymagają dodatkowej pracy od energetyków. Tak jest im wygodniej. Energetyka oparta na generacji spalania węgla to jest ich marzenie, ponieważ w jej przypadku jest prosta regulacja. To są ludzie znający się od 30 lat, w razie potrzeby Kaziu zawsze może zadzwonić do Henia i coś od ręki załatwić. A czyja to wina że siec energetyczna w Polsce to obraz nędzy i rozpaczy ? Chyba nie lekarza, handlowca czy piekarza. To państwo w państwie z 10 letnia ochrona socjalną i monopolem na rynku. Ten chory układ spowoduje, że Polacy zapłacą za prąd dużo więcej niż Francuz, czy Brytyjczyk.”
Zmiany wprowadzane przez rząd mogą zablokować inwestycje w wiatrówce. Krytykowane są m.in. przepisy nakazujące dołączanie planu zagospodarowania przestrzennego lub warunków zabudowy do wniosku w sprawie przyłączenia.
- “Oznacza to, że w inwestor najpierw musiałby wydać ok. 50-70 tys. zł na zmianę planu zagospodarowania przestrzennego, potem odczekać 1-1,5 roku na wprowadzenie zmian i jeszcze wpłacić zaliczkę. A potem może się okazać, że warunki przyłączenia są nie do zrealizowania i w ten sposób straci zaliczkę oraz wszystkie wcześniej poniesione nakłady” - wyjaśnia Grzegorz Barzyk, właściciel firmy konsultingowej Dr Barzyk Consulting. Dodaje, że takie zapisy są wymierzone w małych inwestorów. Ich wejście w życie spowoduje stagnację w energetyce odnawialnej.
By zrealizować pakiet klimatyczno - energetyczny konieczna jest budowa 10 000 MW nowych mocy w energetyce elektrycznej w oparciu o źródła odnawialne. Są to bardzo duże wyzwania dla Polski i według Maciej Stryjeckiego, prezesa Fundacji na rzecz Energetyki Zrównoważonej, nie uda się ich zrealizować dopóki nie zostaną zlikwidowane bariery administracyjne hamujące rozwój uzyskiwania energii z odnawialnych źródeł.
- To są wyzwania kolosalne biorąc pod uwagę, że mamy na to 10 lat. Nie zdarzyło się od 2005 roku, aby przyrosło więcej niż 150 MW mocy w energetyce elektrycznej. W tym roku ten przyrost będzie większy dzięki zwiększeniu dynamiki rozwoju energetyki wiatrowej i wyniesie około 270 MW, a my musimy od przyszłego roku oddawać 1000 MW. Jesteśmy jak widać w innej przestrzeni realności spełnienia tych zobowiązań – powiedział Marcin Stryjecki.
Szacowane koszty inwestycyjne dla energetyki odnawialnej wynoszą ponad 100 mld zł, odpowiednio 60-80 mld zł w energetyce elektrycznej i 45 mld zł dla energetyki cieplnej. Pieniądze te uda się uzyskać jeżeli Polska stanie się krajem konkurencyjnym wobec innych państw unii europejskiej.
- Przy dobrym systemie wsparcia te pieniądze będą, ponieważ inwestorzy są zainteresowani by te inwestycje realizować. Pieniądze na rynku są nawet teraz, gdy mamy sytuację kryzysową. Istotne jednak jest to, że te założenia nałożone są na wszystkie państwa europejskie. Dzisiaj kapitał inwestycyjny jest międzynarodowy i jest zainteresowany inwestowaniem tam gdzie są najlepsze warunki, czyli tam gdzie po pierwsze można uzyskać najszybszy i najlepszy zwrot kapitału i po drugie można realizować inwestycje bez zbędnych dodatkowych kłopotów – tłumaczył prezes Fundacji na rzecz Energetyki Zrównoważonej.
Dodał, że głównym zadaniem, które na chwilę obecną stoi przed Polską, jest zapewnienie aby możliwości inwestycyjne czyli zarówno system wsparcia jak i cały system prowadzenia oraz przygotowania realizacji inwestycji był konkurencyjny wobec innych państw europejskich.
Jedną z najważniejszych barier hamujących rozwój OZE w Polsce według Stryjeckiego są ciągnące się procedury przygotowania projektu. - “Jesteśmy konkurencyjni cenowo jeśli chodzi np. o rozwój energetyki wiatrowej, dlatego wielu inwestorów przychodzi na rynek polski. Jednak gdy zderzają się z procedurą przygotowania projektu, gdy w Polsce trwa to 7-8 lat, a za granicą 3- 4 lata to po pierwszych dwóch projektach, które próbują przygotować po prostu rezygnują” – podsumował Marcin Stryjecki.
O przyszłości polskiej energetyki dyskutowano także podczas nie lobbingowej Konferencji: “Górnictwo/Energetyka”, zorganizowanej przez Grupę PTWP, wydawcę “Nowego Przemysłu” i portalu wnp.pl, jaka odbyła się 20 listopada br. w Katowicach. Marek Ściążko, dyrektor Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla przypomina, że projektowane obecnie nowe bloki energetyczne w przyszłości mają zostać wyposażone w instalacje wychwytywania CO2. Rzecz w tym, że nie nie wiadomo, jak duże będą instalacje wychwytywania CO2 i jakie będą regulacje dotyczące jego transportu i składowania. Budowa rurociągów i składowiska CO2 będzie wiązało się z problemami logistycznymi (trzeba będzie porozumieć się z dużą ilością właścicieli działek) i niesie wiele niewiadomych - do kogo będzie należała infrastruktura do transportu i składowania CO2, i kto będzie odpowiedzialny. Jacek Piekacz przypomina, że w Polsce ponad 60 proc. mocy wytwórczych ma ponad 30 lat.
“To są źródła o sprawności 32-36 proc., które muszą być wymienione. Budowane obecnie elektrownie mają sprawność 42-46 proc. Dzisiaj budowana elektrownia z CCS zmniejsza sprawność elektrowni o ok. 10 proc., wraz z rozwojem technologii CCS strata na sprawności będzie malała” - twierdzi Jacek Piekacz. Lecz czas potrzebny na wzrost efektywności może być niewspółmierny do zysków i kosztów, a przede wszystkim w porównaniu do rozwoju alternatywnych źródeł.
“Dzisiaj odbiorcy dopłacają do 1 MWh energii produkowanej ze źródeł odnawialnych prawie 60 euro. Dopłaty do energii produkowanej z wykorzystaniem technologii CCS będą niższe” - twierdzi Piekacz. “Według obecnych analiz, przygotowywanych dla zakładów demonstracyjnych, do każdej MWh trzeba dopłacać ok. 60-90 euro. Technologia CCS będzie stale rozwijana i w przyszłości będzie kosztowała mniej, będzie ona konkurencyjna w porównaniu z niektórymi technologiami odnawialnymi”.
Ale ci sami ludzie z Komitetem Sterującym na czele juz postępu w dziedznie produkcji energii odnawialnej nie przewidział - a właśnie na tym polu obserwujemy największy wzrost rozwoju - takie są fakty !! Podczas gdy usprawniono system spalania węgla w ciągu dekady o kilka procent postęp w dziedzinie OZE byl 6-5 RAZY WIĘKSZY !!
Jakim trzeba by hipokrytą by głosic takie tezy jakimi posługuje sie Komitet Sterujący do zagospodarowania złóż węgla brunatnego!! Piotr Kukurba, dyrektor rozwoju irlandzkiej grupy energetycznej ESB International w Polsce zwraca uwagę, że mówiąc o zastosowaniu nowoczesnych technologii, zmniejszających wyraźnie wpływ energetyki na środowisko, pojawia się pytanie o realne terminy wdrożenia tych technologii. Według Kukurby w Polsce powinny być rozwijane elektrownie wykorzystujące inne paliwa niż węgiel. Jego zdaniem dobrym pomysłem jest budowa elektrowni jądrowej, gdzie przy produkcji energii nie powstaje CO2, problemem jest jednak zagospodarowanie i składowanie odpadów. Ale nie są to tak wielkie problemy jak z wychwytem, transportem i składowaniam milionów ton CO2 !!
- “W Polsce jest zbyt mało elektrowni gazowych. Mają one sprawność dochodzącą do 56 proc. a więc znacznie większą niż elektrownie węglowe, emisja zanieczyszczeń jest znacznie niższa niż w przypadku elektrowni węglowych” - dodaje Piotr Kukurba.
Piotr Górnik, prezes zarządu Fortum Częstochowa, zwraca uwagę, że w polskiej energetyce będzie rosło znaczenie innych paliw niż węgiel, jak np. biomasa. Na początek roku 2010 zaplanowano uruchomienie elektrociepłowni Fortum w Częstochowie, która rocznie ma spalać ok. 200 tys. ton biomasy, czyli 25%. spalanego paliwa. Na znaczeniu - jako paliwo energetyczne będą zyskiwały odpady komunalne. W całej Polsce przygotowywane są projekty budowy spalarni śmieci czy biogazowni. Odpady mają być wykorzystywane m.in. w elektrociepłowniach - produkcja energii i ciepła w skojarzeniu to kolejny kierunek, w którym rozwijać się powinna polska energetyka.
Powołania pełnomocnika rządu ds. energetyki z OZE oraz natychmiastowego zajęcia się pracami legislacyjnymi, jakie wynikają z wdrożenia przez Polskę dyrektywy 2009/28/WE, postulowali uczestnicy IX Forum Energetyki Wiatrowej. Dyrektywę tę musi implementować Polska, podobnie jak pozostałe kraje członkowskie UE, do 5 grudnia 2010 roku.
- “Śledząc losy wielu innych aktów prawnych można pesymistycznie zakładać, że nie zdążymy z tym procesem, co pociągnie dotkliwe kary nałożone przez Komisję Europejską” - powiedział Jarosław Mroczek, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, organizatora forum. - “Jednak równie istotne jest to, że z opóźnieniem dokona się rewolucja w naszej energetyce, co przewiduje dyrektywa. Takie znamiona przynosi głównie artykuł 16 i kilka jej kolejnych jego podpunktów. Ustęp nr 1 stanowi, że na państwie ciąży obowiązek realizacji inwestycji sieciowych dla zapewnienia bezpieczeństwa pracy sieci, służących rozwojowi OZE. Natomiast ustęp nr 2 przewiduje, że krajowe systemy energetyczne mają stworzyć gwarancję przesyłu i dystrybucji energii z OZE, zapewnić priorytetowy lub gwarantowany dostęp tej energii do sieci oraz przyznać pierwszeństwo instalacji OZE przy wyborze instalacji wytwarzania energii.Dyrektywa ta zakłada przy tym pełną transparentność i niedyskryminacyjne zasady przyłączania energii elektrycznej pochodzącej z OZE do sieci energetycznej. Zniknąc powinna nie tylko uznaniowość dostępu do niej, ale także publicznie mają być podawane informacje o wszelkich kosztach i korzyściach z przyłączeniem źródeł OZE, w tym np. wynikające z kolejności przyłączenia” – podkreślił Krzysztof Prasałek, wiceprezes PSEW. - “Oznaczać to też będzie uzyskiwanie korzyści przez producentów oraz odbiorców tej energii. Jak wynikało z prelekcji, dyrektywa – zakładająca pomoc krajom w osiągnięciu do 2020 roku przyjętych limitów udziału OZE w energii pierwotnej - wychodzi też naprzeciw postulatom producentów energii z wiatru. Obecnie rzecz idzie o zmieszczenie się w czasie z kolejnymi etapami wdrażania dyrektywy” – stwierdził Jarosław Mroczek. Do końca listopada muszą powstać założenia do krajowego planu działań w zakresie energetyki z OZE (realizuje spółka Case Doradcy), a do grudnia tego roku - bilans stanu OZE w kraju, który będzie później co dwa lata monitorowany przez UE.
Sama implementacja przepisów dyrektywy 2009/28/WE wiązać się będzie natomiast m.in. z koniecznością nowelizacji 10 ustaw i wielu rozporządzeń, które powinny być poprzedzone konsultacją społeczną. Bez koordynacji ze strony specjalnie powołanego pełnomocnika i „natychmiastowego” uruchomienia procedur legislacyjnych, jak mówiono, harmonogram prac jest wręcz nierealny do spełnienia.Umiarkowany optymizm w tej sprawie wykazał pos. Andrzej Czerwiński, wiceprzewodniczący Komisji Gospodarki. Jak powiedział, zadanie jest wykonalne pod warunkiem, że do prac włączą się aktywnie różne środowiska branży energetycznej i to nie formule „rozliczania postępu prac”, ale przedstawiając własne projekty. „W procesie legislacyjnym możemy się natomiast natknąć na zderzenie argumentów przedstawicieli energetyki konwencjonalnej i odnawialnej” - podkreślił. Dodał, że interes odbiorców energii jest najważniejszy, a więc kryterium decydującym o wyborze określonych rozwiązań będą konkurencyjne projekty.W ocenie Bolesława Jankowskiego, wiceprezesa firmy doradczej Badania Systemowe Energ-Sys,w Polsce do roku 2020 praktycznie nie ma innych alternatyw niż budowa elektrowni węglowych, ponieważ gazu nie ma w wystarczających ilościach, aby wybudować odpowiednią ilość elektrowni gazowych, a elektrowni jądrowej do tego czasu się nie zbuduje.
Jednak istnieje alternatywa dla energetycznej rozrzutności nieświadomego społeczeństwa i podmiotów gospodarczych, a będzie nim wysoka cena produktu. TAK WIĘC PROMOWANIE EFEKTYWNOŚCI ENERGETYCZNEJ ORAZ OSZCZĘDNOŚCI TO SZEROKA DROGA DO ZBILANSOWANIA RYNKU ENERGETYCZNEGO. POLSKA ENERGOCHŁONNOŚĆ do PKB JEST o 2,5 RAZA WIĘKSZA NIŻ ŚREDNIA W UNII EUROPEJSKIEJ !! Dodatkowym źródłem bezpieczeństwa jest budowa magistrali przesyłowych łączących Polskę z sąsiadami. W tej chwili ku uciesze koncernów energetycznych w Polsce jesteśmy GETTEM energetycznym, na którym działa i zarabia kilka uprzywilejowanych firm. To sytuacja nie dopuszczalna dla konsumenta ! Ale jak wiemy interesy producentów energii z węgla są po cichu chronione przez rząd- o czym doskonale wie pan Jankowski. W końcu to spory elektorat wyborczy !
- “Rola węgla w energetyce będzie z pewnością coraz mniejsza. Inwestycje w elektrownie węglowe wiążą się dzisiaj z ogromnym ryzykiem, znacznie większym niż w przypadku budowy elektrowni wiatrowych, elektrociepłowni, czy elektrowni na biomasę. Dzieje się tak ponieważ nie wiemy ile trzeba będzie wydać na prawa do emisji CO2 i czy technologia CCS będzie możliwa do przemysłowego zastosowania” - dodaje Torbjörn Wahlborg prezes Vattenfall Polska.
Czy te argumenty wypowiadane przez ludzi związanych z energetyką (również konwencjonalną) w przededniu ustaleń klimatycznych w Kopenhadze nie są przekonywujące dla rządu od którego zależy rozwój innych gałęzi przemysłu niż górnictwo i energetyka węglowa ? Bo jeśli chodzi o Komitet Sterujący to z pewnością nie dotrze tam najbardziej racjonalny argument.
Przyjmując pakiet 3 x 20% w marcu 2007 roku, Unia Europejska zobowiązała się do ograniczenia emisji dwutlenku węgla o 20% (a nawet o 30%, jeśli podpisane zostanie globalne porozumienie tzw. „post-Kioto”, do którego przyłączą się Stany Zjednoczone, Chiny, Indie), podniesienia efektywności energetycznej o 20% oraz 20-procentowanego udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie końcowym.Ponieważ najwięcej emocji budzi konieczność kupowania 100% pozwoleń na emisję dwutlenku węgla na aukcjach już od 2013 roku, należy przypomnieć i raz jeszcze podkreślić, że fundusze wydane przez polskie elektrownie na zakup pozwoleń na emisję CO2, trafią w całości do budżetu państwa. Uzyskane w ten sposób dochody ze sprzedaży pozwoleń należy przeznaczyć przede wszystkim na:- inwestycje w naukę oraz prace badawczo-rozwojowe w zakresie nowoczesnych technologii energooszczędnych i odnawialnych źródeł energii;
- podnoszenie efektywności energetycznej;
- modernizację i rozbudowę sieci energetycznych w Polsce;
- budowę mostów energetycznych do krajów z Polską sąsiadujących, co umożliwi bezawaryjny przepływ energii z i do Polski.Propozycja polskiego rządu, aby utrzymać darmowe przyznawanie pozwoleń emisyjnych państwom, których gospodarka ma charakter wysokowęglowy, jest rozwiązaniem złym, co pokazują dotychczasowe doświadczenia. Jak wskazuje Komisja Europejska w swoim raporcie, mimo iż firmy energetyczne w Unii Europejskiej otrzymywały za darmo zezwolenia emisyjne i nie wydały na ich zakup ani grosza, i tak aż 70-90% ich rynkowej wartości ujęły w cenie energii, którą płacili konsumenci. Mimo iż również polskie firmy energetyczne cały czas korzystają z darmowych uprawnień do emisji, nie podjęły żadnych działań w kierunku modernizacji sektora. Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że kiedy znów będzie się zbliżał termin wygaśnięcia darmowych zezwoleń na emisję CO2, ponownie będą próbowały wywrzeć nacisk, strasząc podniesieniem cen energii. Polska, której gospodarka opiera się w 95% na węglu, musi rozpocząć proces odchodzenia od węglowej monokultury i zacząć budować gospodarkę niskowęglową.
Musimy podnieść efektywność wykorzystania tego nieodnawialnego surowca. Żeby zapobiec wzrostowi cen energii, konieczne jest wprowadzenie prawdziwej konkurencji na rynku energetycznym w Polsce poprzez:
- ograniczenie barier uniemożliwiających konsumentom wybór dowolnego dostawcy prądu;
- ograniczenie barier utrudniających niezależnym producentom energii odnawialnej wchodzenie na rynek energetyczny;
- powiązanie polskiego rynku energetycznego z rynkami krajów sąsiadujących (tzw. market boundling).
Mimo, iż pakiet klimatyczno-energetyczny nie został jeszcze przyjęty, ceny energii już rosną, bowiem monopoliści wykorzystują sytuację, by przy okazji dyskusji o pakiecie osiągnąć nieuzasadniony zysk. Modernizacja, obejmująca działania na rzecz podniesienia efektywności energetycznej i tworzenie warunków dla rozwoju odnawialnych źródeł energii, przyniesie nowe, miejsca pracy w obu sektorach. Rozwój nowoczesnych technologii pozwoli zbudować innowacyjną i konkurencyjną gospodarkę opartą na wiedzy, a w efekcie przyniesie trwały wzrost gospodarczy, zgodny z konstytucyjną zasadą zrównoważonego rozwoju.
wnp.pl, gazeta prawna, cire.pl
Tags: EKOlogia, felieton, konferencja, odnawialne źródła energii

juzwroclawianin:
5 grudnia 2009 @ 13:27
Fajny art.,wreszcie jakaś przeciwwaga dla zwolenników węgla. Też uważam że pora skończyć z tym gadaniem o złocie z węgla, bo takimi stwierdzeniami nas karmiono od 100 lat i dalej się to robi podczas gdy świat nam już uciekł o dekady. Pozdrawiam i wytrwałości życze