WHY STOP? Read in the English

Biogazownie - olbrzymi zaniedbany rynek energii

Biogazownia świeci, grzeje i utylizuje odpady. Tego nie potrafi żadne inne odnawialne źródło energii. Mimo to inwestycje biogazowe można policzyć na palcach jednej ręki. Przed inwestorami piętrzą się bariery.

Jak wygląda teraźniejszość i przyszłość rynku energetyki biogazowej, który w perspektywie 2020 roku ma, według planów rządowych, skupiać 2,5 tys. instalacji w całym kraju? Według statystyk prowadzonych przez Urząd Regulacji Energetyki, na koniec 2008 roku w Polsce zainstalowane były 103 elektrownie biogazowe. Aż 66 z nich wytwarza energię elektryczną z biogazu składowiskowego, kolejnych 35 z oczyszczalni ścieków, a tylko dwie z biogazu rolniczego.

Obie są własnością firmy Poldanor i wytwarzają biogaz, energię cieplną i elektryczną na potrzeby zakładów produkcyjnych, przy których są zlokalizowane.

W tej chwili statystyki te nie są już aktualne - w kwietniu tego roku Poldanor uruchomił swoją trzecią i jak dotąd największą instalację produkcyjną w Koczale (woj. pomorskie), zaś we wrześniu produkcję rozpoczęła biogazownia w Liszkowie (woj. kujawsko-pomorskie) należąca do firmy Agrogaz. Przynajmniej kilkanaście kolejnych projektów znajduje się obecnie na różnych etapach realizacji, jednak wciąż jest to kropla w morzu potrzeb określonych przez wytyczne Unii Europejskiej i zapotrzebowanie polskiego rynku energetyki.

Takie instalacje mogłyby powstawać w bardzo wielu średnich gospodarstwach rolnych lub nawet grupach łączących niewielkie gospodarstwa. Problem w tym, że nie powstaną, o ile nie zostaną uproszczone procedury prawne.
- “W obecnym stanie prawnym w praktyce żaden rolnik nie jest w stanie przeprowadzić tej procedury samodzielnie” - uważa Jacek Dach, specjalista z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i współpracownik spółki Polska Energetyka Odnawialna SA.

Są jednak i optymiści. - “W naszej ocenie, w Polsce można wybudować około 3 tysięcy biogazowni o bardzo zróżnicowanej mocy - od kilkuset kilowatów do 3 MW, wykorzystując do ich zasilania istniejące odpady organiczne i uprawy celowe” - twierdzi Paweł Jagustyn, prezes Agrogazu.

Jego zdaniem, rynek biogazowni w Polsce dopiero powstaje i można porównać go z rokiem 2004 w historii polskiej energetyki wiatrowej.
- “Jest jednak wiele przesłanek pozwalających twierdzić, że może on rozwijać się szybciej, ale pod warunkiem, iż odpowiednie ministerstwa podejmą się likwidacji barier jego rozwoju” - uważa Jagustyn.
Zwraca uwagę na powszechne zjawisko rozbieżnych interpretacji przepisów w poszczególnych urzędach. W efekcie dochodzi do sytuacji, że wójt czy burmistrz gminy, gdzie ma powstać zakład, są przychylni dla inwestycji, natomiast ich radcy prawni porównują biogazownie z elektrownią wiatrową, co świadczy tylko o braku zrozumienia projektu.
- “Takie sytuacje stwarza brak jednoznacznych zapisów o biogazowniach w ustawach. Oczywiście dochodzi do tego również opieszałość urzędników z podejmowaniem decyzji” - wylicza Paweł Jagustyn.
Patrząc na proponowane przez ministerstwo zmiany, widzimy, jak poważnym wyzwaniem jest dostosowanie regulacji prawnych do wymagań rynku biogazowni i jak wiele aspektów ma gospodarka biogazem. Zdaniem przedstawicieli branży, właśnie w wielowymiarowości kryje się główna zaleta biogazu i jego przewaga nad innymi odnawialnymi źródłami energii.

- “Niewątpliwą zaletą biogazowni, co często jest pomijane przez wrzucanie do wspólnego worka z innymi źródłami produkcji energii odnawialnej, np. wiatrakami, jest jej idealne wpasowanie w istniejące łańcuchy powiązań . Biogazownia potrafi rozwiązać więcej niż jeden problem w postaci zapotrzebowania na energię. Ta sama instalacja potrafi jednocześnie zagospodarować odpady (np. z ubojni), których utylizacja jest wielce kłopotliwa, wyprodukować świetny nawóz naturalny, ogrzać całe gospodarstwo rolne, a przy tym nie ingeruje w krajobraz. Tego nie oferuje żadne inne źródło energii. Perspektywy są dobre, ale warto o nie zadbać.”

Więcej: http://www.wnp.pl/artykuly/ulotna-energia-z-biogazu,6006.html