Siła argumentu, czyli jak szefowie kopalń węgla brunatnego w Polsce lobbują za odkrywką węgla brunatnego pod Legnicą i Lubinem
We wtorek 2 marca odbyła się konferencja szefów wszystkich kopalń węgla brunatnego w Polsce. Ciężko jest stwierdzić, jaki był cel owej konferencji, na której po raz kolejny podnoszono te same (często dalekie od prawdy) argumenty mające przekonać przeciwników węgla pod Lubinem, że bez eksploatacji legnickiego złoża Polska energetyka przestanie istnieć, a region legnicko-lubiński popadnie w biedę.
Porozumienie Producentów Węgla Brunatnego zrobi wszystko by doprowadzić do eksploatacji złóż legnicko-głogowskich. A co z protestami społeczności lokalnej? No cóż zapewne najlepiej obalać ich argumenty albo negować je uznając za nieprawdziwe! “Przeciwnicy odkrywki w okolicach Legnicy pomawiają nas mówiąc, że nie wiedzieli, że na tym terenie może być eksploatowany węgiel, że nikt z nimi niczego nie ustalał. W ciągu ostatnich lat trzy konferencje na ten temat w samej Legnicy, pisma do premierów Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, a także liczne pisma do wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka” - mówi Zbigniew Kasztelewicz, prof. AGH. Wszystko się zgadza poza jednym faktem, którego pan prof. nie były skłonny przytoczyć, a mianowice, że przyśpieszenie w rozwoju gmin zagrożonych odkrywką nastąpiło dużo, dużo wcześniej niż 3 lata temu. Kiedy w 2008 roku powstawał temat “Węgiel brunatny pod Legnica a nasze domy” na forum Murator Dom i kiedy to powołana do życia została strona stop-odkrywce.pl sprawa dopiero zyskiwała rozgłos u społeczności lokalnej, a ogromna liczba ludzi z miast już dawno wybudowała swoje domy na terenie gmin wiejskich, umiejscowionych na Złożu Legnica! To taki drobny szczegół, który jednak pozwala określić w/w wypowiedź jako, delikatnie mówiąc, lekką manipulację.
Kolejnym przykładem próby “zaciemnienia” sprawy jest problem emisji CO2. W przypadku wykorzystywania jako paliwa w elektrowni węgla brunatnego jest ona największa i stwierdzenia, że węgiel brunatny jest najtańszym paliwem do produkcji energii elektrycznej być może jest prawdziwe, ale tylko wtedy kiedy rozpatrywać będziemy Polskę, jako kraj położony poza Unią Europejską i nie objęty żadnymi obowiązkami, wynikającymi z przepisów UE! W przeciwnym razie należy pamiętać o kosztownych i systematycznie zmniejszanych limitach dwutlenku węgla! Dla tych wszystkich, do których nie przemiawia ten argument z łatwością podać możemy kolejny: transgraniczna ocena oddziaływania na środowisko, to przepis, który już teraz nastręcza Czechom sporych problemów przy próbie rozbudowy elektrowni należącej do CEZ. Więcej o tej sprawie przeczytacie tekście: “Transgraniczna ocena oddziaływania na środowisko, czyli bezprecedensowy problem czeskiej elektrowni CEZ z Mikronezją. Czy będzie to miało wpływ na planowaną eksploatację Złoża Legnica?”.
Bulwersujący jest też fakt, że lobby węglowe w walce o doprowadzenie do eksploatacji legnickich złóż węgla brunatnego, pozwala sobie na stwierdzenia, w których podważa wiedzę samorządowców na temat ich własnych gmin! Węglowi prezesi przekonywali, że dane podawane przez gminy o blisko 50 tyś. mieszkańców przeznaczonych do wysiedlenia pod budowę kopalni i elektrowni są nieprawdziwe i jako wiarygodną wymieniają liczbę 3 tyś.! A czy pamięta już ktoś, jak wielkie było zaskoczenie premiera Pawlaka, gdy na spotkaniu w Warszawie przedstawiono mu przez samorządowców po raz pierwszy dane odnośnie ludności, zamieszkującej na naszych terenach?! Rzeczywiste i aktualne dane! pozwolę sobie zostawi, to bez komentarza.
Choć wszystkie te przykłady ignorancji przedstawione powyżej są oburzające, to niestety nie wszystko. Stanisław Żuk, prezesa kopalni Turów i przewodniczący Porozumienia Producentów Węgla Brunatnego uważa, że sprzeciw dla odkrywki pod Legnicą i Lubinem może być związany m.in. ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. To cios poniżej pasa dla samorządowców zwłaszcza w świetle wyników wrześniowego referendum w sprawie odkrywki, w którym miażdżąca większość opowiedziała się zdecydowanie przeciw tej inwestycji, co dowodzi jednoznacznie, że “nie” dla odkrywki, to wola społeczeństwa, która respektują nasi samorządowcy.
Takie przykłady można by mnożyć w nieskończoność i praktycznie każdy argument wysuwany wobec przeciwników odkrywki na terenie legnicko-głogowski obalać odpowiednim kontrargumentem. Dla przykładu. Według wielu źródeł KGHM zakończy wydobycie złóż miedzi około 2020 r., co daje podstawy dla lobby węglowego na by twierdzić, iż region legnicki, lubiński i głogowski stanie przed problemem ogromnego bezrobocia, bo miejsca pracy stracą tysiące ludzi, a przecież planowana odkrywka i elektrownia węgla brunatnego, to szansa dla tego regionu i dla zagrożonych bezrobociem ludzi. Z pewnością nie można negować faktu, że sporo ludzi znalazłoby zatrudnienie przy tej inwestycji, ale nie oszukujmy społeczeństwa, że nagle wszyscy pracownicy kopalń i hut KGHM-u przejdą do kopalni odkrywkowej! Dlaczego?! Po pierwsze według wypowiedzi prezesów KGHM - M. Krutina, H. Wirtha - wydobycie na obecnym poziomie zagwarantowane jest do 2060 roku, a wraz z postępem technologicznym (którego w górnictwie węgla brak) wydłuży się o kolejne kilkadziesiąt lat. Po drugie zupełnie inna specyfika i technologia omawianych branży. Po trzecie przy odkrywce i elektrowni mogłoby znaleźć zatrudnienie max. 12 tyś. ludzi, co w porównaniu z zatrudnieniem w całym kombinacie na poziomie 28 tyś. ludzi (plus 100 tys. w firmach kooperujących) wydaje się śmiesznie niskie.
mrob7:
7 marca 2010 @ 13:33
….po rozpadzie zsrr, generalowie CA, używająć wyświechtanych frazesów także szukali na silę jakiejś wojny żeby utrzymać swoje stolki, jednak realia życia w NOWEJ rosji zweryfikowaly ich zacofane moralności wykopująć większość tych “betonów” na zbity pysk……
mecho:
15 marca 2010 @ 16:43
Wiemy ze banda nierobów z Kasztelewiczami, Poltegorem na czele zaciera rączki na ten teren a za to wszystko my zapłacimy w cenie prądu. Niemcy durni nie sa i spowrotem wchodzą w atom, a ich minister środowiska stwierdził że do 2030 będa mieli POŁOWĘ prądu z źródeł odnawialnych. Polskie zakute łby na stołkach chcą nas ubezwłasnowolnic i zmusic do płacenia za ten syfiasty prąd z węgla, już droższego niż w Francji .Szok ..
Michał:
16 marca 2010 @ 22:56
Do mecho:
cyt. “a za to wszystko my zapłacimy w cenie prądu” - energia z wegla brunatnego jest NAJTAŃSZA.
cyt.”Niemcy durni nie sa i spowrotem wchodzą w atom” - Niemcy zamykają swoje elektrownie atomowe z uwagi na niebezpieczenstwo dla srodowiska, masz gościu nieaktualne dane.
Dno i metr mułu !!!
mrob7:
18 marca 2010 @ 08:33
cze michal!
….fajnie, że zabraleś glos na forum ale muszę cię zmartwić, to ty
niestety masz wiedzę nie aktualną. Niemcy przedlużyli okres tzw.przejściowy dla elektrowni atomowych o 20 lat a produkcja prądu z węgla jest jedną z droższych (uwzględniając koszty oplat za emisję) lecz w tym momencie ważniejszą sprawa jest dzialanie postępowe, rokujące wymierne korzyści w przyszlości a nie betonowanie się od rozwoju, bo grono cwaniaczkow musi zarabiać……
ale zgadzam się z tobą calkowicie z opisem stanu permanentnego zacofania energetycznego cyt.”Dno i metr mułu !!!” pozdrawiam
mrob7:
18 marca 2010 @ 08:39
Wg Greenpeace budowa kopalni odkrywkowej Tomisławice doprowadzi do nieodwracalnego zniszczenia obszarów Natura 2000. Kopalnia Konin przedstawia własną analizę. Greenpeace wątpi w jej jakość.
Plany inwestycyjne kopalni Tomisławice zakładają wydobycie około 50 milionów ton węgla brunatnego, którego spalenie spowoduje emisję ok. 50 mln ton CO2. Co więcej, pompowanie olbrzymich ilości skażonych wód kopalnianych do jeziora Gopło może doprowadzić do zniszczenia obszarów chronionych w ramach sieci Natura 2000.
Greenpeace złożył wniosek do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Poznaniu o doprowadzenie do natychmiastowego wstrzymania zrzutu skażonych wód do Gopła i wystąpił do Marszałka Województwa Wielkopolskiego z wnioskiem o wszczęcie procedury cofnięcia pozwolenia wodno-prawnego na zrzut wód. Skarga została oparta na wynikach badań wód oraz ocenie wpływu projektowanej odkrywki na obszary Natura 2000 wykonanych przez dwa niezależne zespoły naukowców z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W odpowiedzi kopalnia Konin przedstawiła własną analizę, która stwierdza, że wody kopalniane z odkrywki “Tomisławice” są czyste. Wyniki owych badań budzą wątpliwości. Nie wiadomo, czy próbki zostały pobierane w tych samych miejscach, co w trakcie poprzedniego badania (grudzień), nie wiadomo, jaką metodyką wykonano badania. Zarząd kopalni KWB Konin odmówił udziału przy poborze próbek obserwatorom z zewnątrz.
Greenpeace złożył wniosek do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, aby przejął sprawę i wykonał niezależne badania. Sprawą interesuje się również Marszałek Województwa Wielkopolskiego. 26 marca, odbędzie się pierwsza rozprawa administracyjna w sprawie cofnięcia decyzji udzielającej kopalni KWB Konin pozwolenia wodno-prawnego na odwadnianie odkrywki „Tomisławice”.
źródlo:koalicja klimatyczna