W okolicach odkrywek giną jeziora - “bo deszcz nie pada”!
Zdaniem poznańskich naukowców, za degradację 2800 ha jezior odpowiedzialna jest pobliska odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego. Jedynym sposobem, aby uratować te jeziora, jest ich ciągłe napełnianie, czyli doprowadzenie wody rurociągiem.
Ale władze kopalni “Konin” nie chcą wziąć odpowiedzialności za niszczenie jezior. Przekonywały, że przyczyną ich wysychania -JEST SUSZA !. - Gdybym chciał udowodnić winę kopalni, straciłbym na to dziesięć lat. Uznałem jednak, że zamiast tracić czas na przepychanki, lepiej ratować jeziora - mówi wielkopolski wicemarszałek Arkadiusz Błochowiak. To samorząd wojewódzki doprowadził do rozmów protestujących mieszkańców z władzami kopalni.
- Widzi pani tę kreskę na pomoście? Kilka miesięcy temu, do tego miejsca sięgała woda, dziś jest parę metrów dalej - mówi Józef Drzazgowski, który mieszka w okolicy. Plaża w Przyjezierzu nad jeziorem Ostrowskim jest teraz gigantyczna. Pomosty z tabliczkami “Nie skakać do wody” stoją na suchym lądzie
Pojezierze Gnieźnieńskie to 17 jezior. Ubytek wody w ostatnich latach dotknął wszystkie, ale najbardziej ucierpiały Budzisławskie, Suszew-skie, Kownackie, Ostrowskie i Wil-czyńskie.
Jeziora w Powidzkim Parku Krajobrazowym kurczą się w dramatycznym tempie. Jeziora Powidzkiego Parku Krajobrazowego to naturalny skarb regionu konińskiego. Te wypełnione wodą pozostałości po dawnym lodowcu przyciągają tysiące miłośników kąpieli i sportów wodnych z Poznania i całej Wielkopolski. Chętnie wypoczywają tam już także Niemcy i Holendrzy. W jeziorach w zastraszającym tempie ubywa wody, a ich powierzchnia dramatycznie się kurczy. Metalowymi szkieletami straszą mola i pomosty, które niegdyś stały w wodzie, a teraz nawet ich najdalej wysunięte części nie sięgają brzegu. Przez ostatnie dwa lata plaża w OSiR Witkowo nad jeziorem Niedzięgiel powiększyła się trzykrotnie! Żeby wejść do wody, trzeba przejść 60 metrów. Po jednym z jęzior zostały tylko muł i trzciny. - Ubytek wody jest tak wielki, że trzciny nie nadążają zarastać - mówi właściciel jeziora Anastazewo Edmund Głowinkowski. - Z naszego terenu rocznie odprowadza się 200 mln m sześc. wody. To dziesięciokrotnie więcej niż mieści całe jezioro Gopło - mówi mieszkaniec Wylatkowa Andrzej Kalinowski, członek stowarzyszenia RAK powołanego dla ochrony powidzkich jezior.
Na Jeziorze Suszewskim odsłoniły się dwie wyspy, których dotychczas nie było. Widać już rurę z pompowni deszczówki, która znajdowała się pierwotnie 187 cm pod wodą. Wodowskazy, które miały pokazywać głębokość jezior, stoją teraz powyżej lustra wody. Żeby działał przepust pod szosą pomiędzy jeziorem Suszewskim a Kownackim, woda musiałaby płynąć pół metra pod górę. Paradoksalnie koło nich leżą jeszcze stare uszczelniające worki z piaskiem.
Kiedy kurczą się jeziora, zanika strefa brzegowa, która najbardziej wpływa na różnorodność biologiczną jeziora. - Jest to niebezpieczne dla ryb, które tracą tarliska - opowiada prof. Jerzy Mastyński z Wydziału Hodowli i Biologii Zwierząt Akademii Rolniczej w Poznaniu.
Kto jest temu winny? Kopalnia Węgla Brunatnego Konin, która podchodzi z odkrywkami coraz bliżej jezior - tak uważają prof. Piotr Ilnicki z poznańskiej Akademii Rolniczej, członek Krajowej Komisji ds. Ocen Oddziaływania na Środowisko w Ministerstwie Środowiska, oraz Wojciech Orłowski, rzeczoznawca Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Wodnych i Melioracyjnych. W czasie wydobywania węgla pojawia się woda, którą kopalnia odpompowuje Strugą Biskupią do Jeziora Gosławskiego i wykorzystuje do chłodzenia elektrowni Konin i Pątnów. Częścią wody kopalnia zalewa też zbiorniki powstałe po odkrywkach. Prof. Ilnicki sugeruje, że jeziora w całej Wielkopolskiej Dolinie Kopalnej tworzą wspólny basen i dlatego “podskórnie” tracą wodę na rzecz kopalni.
- Nie ma żadnej metody ustalenia, że to wina kopalni - zaznacza Arkadiusz Michalski, główny inżynier ds. Ochrony Środowiska KWB “Konin” SA. Żeby wykazać, czy rzeczywiście między odkrywką a jeziorami istnieje jakaś więź hydrologiczna, Michalski zlecił badanie Instytutowi Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Badania te nie wykazały takiej więzi. - Winowajcą mogą być procesy naturalne, czyli wysychanie wody, brak opadów, a nie działalność kopalni - sugeruje dr Adam Kałużny, autor badania. Jednak te wyniki zakwestionował prof. Arnold Jarczewski z UAM. - Przyjęto błędne założenie, więc wyniki też musiały być błędne - zapewnia.
Ilnicki i Orłowski nie dają za wygraną, wskazując, że drastyczne obniżanie się poziomu wody w jeziorach zaczynało się w latach 1989-1992 i 2003-2005, czyli wtedy, kiedy kopalnia uruchamiała kolejne odkrywki. - Jeśli się to nie zmieni, środowisko zostanie zdegradowane. Nawet obfite opady nie przywrócą pierwotnego stanu - przestrzega Orłowski. Potwierdzają to wcześniejsze doświadczenia w Opolskiem. Odkrywki wapienia w kilku kamieniołomach w Kamieniu Śląskim i Strzelcach Opolskich trzeba było zaniechać, bo obniżał się poziom wód gruntowych. Z tego powodu rolnicy ponosili olbrzymie straty.
- Sytuacja jezior jest dramatyczna, ale nie możemy sobie pozwolić na likwidację kopalni, która daje 5 tys. miejsc pracy. Trzeba znaleźć kompromis - twierdzi Stefan Dziamara, starosta koniński.
Jerzy Ptaszyk, wojewódzki konserwator przyrody: - Unia Europejska narzuca ochronę walorów przyrodniczych. Konflikt interesów jest zawsze tam, gdzie człowiek inwestuje. Musimy nauczyć się żyć z przyrodą.
Ewa Krzyżanowska-Walaszczyk, wicewojewoda wielkopolski: - Trzeba coś zrobić, bo niedługo w regionie zostaną tylko bajora i dziury po kopalni. Nie zarobimy ani na węglu, ani na turystyce.
Ale co zrobić, by ratować powidzkie jeziora? - Należy wykonać bilans wodny dla całego regionu, bo bez niego wszystkie pojedyncze badania nie mają sensu - sugeruje Adam Kałużny z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Zrobić bilans klimatyczny, wyliczyć parowanie roczne wody, zbadać dopływy - dodaje Gregorz Wachowiak z IMiGW w Poznaniu. Zajmie się tym zespół powołany przez wojewodę.
Jednak według prof. Ilnickiego najprościej byłoby zasilić jeziora Budzisławskie i Wilczyńskie wodami z kopalni, a elektrownie chłodzić wodą z Warty. - Postulowano to już kilkanaście lat temu w dwóch ekspertyzach Ministerstwa Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa - przypomina Ilnicki. Czy będzie to możliwe, wykażą dokładne badania.
Spadki poziomu wody w jeziorach Powidzkiego Parku Krajobrazowego : Suszewskie - 2,94 m ,Wilczyńskie - 2,74 m.,Ostrowskie - 1,79 m., Budzisławskie - 1,73 m., Kownacko-Wójcińskie - 1,71 m., Niedzięgiel - 1,29 m., Powidzkie - 0,58 m., Kańskie - 0,9 m.
Gdy wybierzesz się w okolice takiej odkrywki, to prócz gigantyzmu przedsięwzięcia rzuci się w oczy to przede wszystkim to że marnowane są ogromne ilości wody! Zaraz na brzegu odkrywki natkniesz się na rurociąg, stację pomp albo otwarty kanał z wodą płynącą wartko niczym górski potok… Rzeczywiście - skojarzenie jezior, z których „ucieka” woda, z tym widokiem może przekonać, że rozwiązanie tej hydrozagadki jest dziecinnie łatwe… Co się zatem dziwić, że mieszkańcy Pojezierza Gnieźnieńskiego o utratę wody obwiniają KWB Konin. Ale to nie takie proste. Kopalnia działa wszak zgodnie z prawem- dysponuje wszelkimi zezwoleniami,licencjami, a co więcej: ekspertyzami geologicznymi, które zapewniają, że działalność górnicza takich skutków powodować nie może, bo odkrywki są w takiej odległości od jezior, że jest to niemożliwe…
Eksperci kopalniani twierdzą, że ubytkowi wody w jeziorach winne są coraz to mniejsze opady roczne i susze oraz proces stepowienia. Czyżby cała Wielkopolska z żyznego spichlerza zmieniała się w step?! I to w ostatnich dziesięcioleciach akurat proces ten postępuje galopująco? Ale proszę wysłuchac innych argumentów o których branża górnicza nie chce słyszec .
Prof. dr. hab. Piotr Ilnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu,i zawarte w jego „Memorandum w sprawie gwałtownego opadania lustra wody w jęziorach. Zebrał on i przeanalizował dane z ponad 35 lat. Dowodzą one, że śednioroczne stany wód jezior położonych w sąsiedztwie odkrywek obniżyły się znacznie, natomiast np. w Jeziorze Skulskim i innych, położonych daleko od odkrywek, niemal wcale.
Ubytek wody z siedmiu jezior o powierzchni 2930 ha w latach 1961-2008 wyniósł 33,5 miliona metrów sześciennych! Najwyraźniejszy był w roku 2003 - po uruchomieniu odkrywki „Jóźwin IIB”. Wtedy zanikł odpływ powierzchniowy na obszarze ok. 350 km kw.: w zlewni Noteci Zachodniej (60 km kw.), kanale Gopło-Ostrowo (205 km kw.), w zlewni rzeki Meszny (83 km kw.). Dzieje się to - alarmuje profesor - w najsuchszym rejonie Polski, na wododziale rzek Warty i Noteci! I dalej: w jeziorach Wilczyńskim i Suszewskim poziom wody obniżył się o 2,75 i 3,11 m. W latach 2003-2008 w Jeziorze Ostrowskim- o 1,54 m. „Negatywne oddziaływanie odkrywek węgla sięga -zdaniem profesora Ilnickiego - „o około 6-8 km w kierunku północno-wschodnim dalej, niż wykazuje to podawana przez KWB granica leja depresji”.
Kto dziś uwierzy w bajki że jak utrzymuje KWB Konin - przyczyną degradacji jezior jest zmiana warunków klima-tycznych? Oto średnioroczne opady w latach 1891-1930 na badanym obszarze działania kopalni osiągały 505 mm, a w latach 1971–2000 - 508 mm. Jak na ironię, od 2001 do 2007 w tej okolicy na metr kw. spadało co roku 526 mm! Chyba to nie zmiana klimatu jest przyczyną…
Mówi “ekolog z musu: Józef Drzezgowski- Tegoroczna zima obfitowaław opady. Może będzie lepiej? Nic z tego. Opady w 2009 r. były największe od 30 lat - u nas spadło 600 mm. I co? Wody w jeziorach nie przybyło, rowy suche, na polach nie ma kałuż. Jakby spadło 5 metrów śniegu, to może byśmy zauważyli poprawę… Wysychanie jezior to proces wieloletni i nasilił się, odkąd istnieje kopalnia. Wcześniej znikały jęziora w okolicach Konina, ale jeszcze o tym nie wiedziałem. Zainteresowałem się tym, jak zaczęła znikać woda w studniach, zaczęły wysychać stawy i jeziora w naszych stronach. Dlaczego u nas znika, a w okolicach dalej od odkrywek woda nie ucieka?
O ratunek dla jeziora razem z organizacjami ekologicznymi walczą mieszkańcy gmin w okolicach Kruszwicy. Odkrywkę Tomisławice chce eksploatować Kopalnia Węgla Brunatnego “Konin”. Wniosek o zbadanie legalności jej powstania do Komisji Europejskiej skierowały Stowarzyszenie Ochrony Środowiska Naturalnego “Przyjezierze” i Greenpeace
- Czekamy na odpowiedź. Jeżeli nasza skarga zostanie przekazana do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, uda się zawiesić inwestycję - mówi Magdalena Zowsik z Greenpeace Polska.
Co się może stać z jeziorami? Pesymistyczny scenariusz kreśli dr Michał Kupczyk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Kopalnia Konin wypompowuje wodę z miejsca, gdzie ma być wydobywany węgiel. Jest teraz przepompowywana - m.in. do Gopła. Ale - zdaniem dr. Kupczyka - gdy eksploatacja kopalni zakończy się i jezioro przestanie być sztucznie zasilane, woda z Gopła zgodnie z zasadą naczyń połączonych przepłynie do dziury po węglu. I kosztem naturalnego jeziora powstanie sztuczny zbiornik.Z obniżaniem się lustra wody w jeziorach koresponduje ilość wody z odpompowywanej z okolic
obszaru NATURA 2000 Pojezierze Gnieźnieńskie- twierdzi prof.Ilnicki. Kopalnia Konin pompuje rocznie 80-120 metrów sześc. wody rocznie(jęz.Gopło ma ok.80 mln.metrów sześc).
- Ministerstwo Środowiska pochopnie wydało zgodę na rozpoczęcie inwestycji. Oparło się na raporcie oddziaływania na środowisko, w którym są liczne błędy - ocenia Kupczyk. - Jak można choćby pisać, że odkrywka położona w odległości 7-12 km od obszaru Natura 2000 nie będzie bezpośrednio oddziaływać na ten obszar? Już dziś wiadomo, że zasięg leja depresyjnego, który powstanie na skutek wypompowywania wody z kopalni, będzie wpływał na obszar Natura 2000. Minister Środowiska powinien natychmiast cofnąć lub zawiesić koncesję na budowę odkrywki. Gopło jest dziewiątym pod względem wielkości jeziorem w Polsce, w okolicy żyje wiele cennych gatunków roślin, płazów i prawie 200 gatunków ptaków, których lęgowiska będą zagrożone.
- Być może jeszcze w tym roku uda się rozpocząć wydobycie. Prace toczą się zgodnie z koncesją - mówi Andrzej Dusza, rzecznik kopalni Konin.
- A jeśli Komisja Europejska uzna skargę? - pytamy.
Dusza: - Wtedy będziemy się zastanawiać, co dalej.
- Komisja Europejska nie zakończyła jeszcze postępowania - mówi Jacek Jezierski, wiceminister środowiska, który podpisał koncesję. Dodaje, że wszelkie wymagania formalnoprawne zostały spełnione.
Dr Leszek Pazderski, chemik z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu prowadzący badania na terenie Gopła, uważa, że jest ono w znacznie gorszej sytuacji od jezior Pojezierza Gnieźnieńskiego.
Pierwsze tony węgla z Tomisławic mają trafić na rynek za trzy lata. W kopalni ma pracować kilkaset osób. Wiceminister Jezierski podkreśla, że Polska nie może zrezygnować z eksploatacji węgla brunatnego. - W Polsce z tego surowca produkuje się 40 proc. energii - przypomina. I dodaje, że co prawda eksploatacja węgla brunatnego wiąże się z negatywnym oddziaływaniem na środowisko, ale węgiel brunatny jest najtańszym surowcem, “który może nadal odgrywać istotną rolę w utrzymaniu warunków dla dynamicznego rozwoju krajowej gospodarki”.
W sierpniu Komisja Europejska poprosiła Ministerstwo Środowiska o dodatkowe wyjaśnienia w sprawie budowy odkrywki. Sprawdza teraz ona, czy skarga dotyczy naruszenia prawa wspólnotowego. Jeżeli okaże się, że doszło do złamania unijnych przepisów, komisja wyśle ostrzeżenie. Jeżeli władze Polski nie zgodzą się z tym orzeczeniem, Komisja Europejska może skierować skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Wówczas rozpocząłby się proces sądowy przeciwko Polsce. Minister musiałby cofnąć koncesję, w Tomisławicach nie wydobywano by więc węgla. W ostateczności na Polskę mogą zostać nałożone kary finansowe. Cała procedura może jednak przeciągnąć się nawet do kilku lat.
Jeśli sa wydawane ekspertyzy, opinie to ktos za takie fuszerki odpowiada. Pora żeby przyjrzęc sie bliżej i wyciągac karne wnioski z wydawania naciąganych a wręcz celowo wprowadzających w bład ekspertyz. Degradacja wspólnego dobra jakim jest natura za które jesteśmy odpowiedzialni równiez i my powinna byc surowo karana. Patrząc na ręce instytucjom, politykom i ministrom odpowiedzialnym za proces przyznawania koncesji przyczynimy się do poprawy stanu polskiej przyrody ale także i naszych najbliższych okolic i poprawy naszego zdrowia.
Źródło:Angora, Gazeta Wyborcza, Gazeta Wyborcza Poznań
mc2:
12 maja 2010 @ 15:47
smutne. głupota ludzi rządzących tym krajem jest porażająca. Brak słów na to co się dzieje. Przeciez Ci ludzie też mieszkaja w Polsce. Mamona przysłania im wszystko dookoła, ciekawe czy zdrowie ich dzieci też jest na 2 miejscu